Smartfon jest dziś jednym z najpotężniejszych narzędzi, jakie trzymamy w rękach. Daje dostęp do wiedzy, kontaktu z ludźmi i ogromnych możliwości. Ale jednocześnie może zabierać coś bardzo cennego – czas, uwagę i dzieciństwo naszych dzieci.
Jako ojciec trzech synów sam musiałem zmierzyć się z tym dylematem.
Moja historia – moment, w którym zgodziłem się na telefon
Od samego początku nie do końca zgadzałem się z tym, żeby moje dzieci miały telefon. Intuicyjnie czułem, że to narzędzie, które może przynieść zarówno dużo dobrego, jak i dużo szkody.
Jednak działa coś, co zna chyba każdy rodzic: presja otoczenia.
Inne dzieci mają telefony. Koledzy mają telefony. Komunikacja w klasie zaczyna odbywać się przez różne aplikacje. W pewnym momencie podjąłem decyzję i zgodziłem się, żeby mój najstarszy syn miał telefon.
Dziś z perspektywy czasu uważam, że mogłem zrobić to zdecydowanie później.
Zauważyłem wyraźną różnicę między moim najstarszym synem a jego młodszymi braćmi. Najstarszy miał telefon wcześniej i korzysta z niego zdecydowanie więcej. Młodsi dostali telefony dużo później i ich relacja z tym urządzeniem wygląda zupełnie inaczej.
Ta sytuacja była dla mnie ważną lekcją jako ojca.
Zrozumiałem, że problemem nie jest sam telefon. Problemem jest brak zasad i brak świadomości, jak działa to narzędzie.
Dlatego zaczęliśmy w domu rozmawiać o tym, czym telefon naprawdę jest.
Powtarzam moim synom, że telefon to narzędzie. Tak jak komputer, samochód czy nóż. Może służyć do dobrych rzeczy: do pracy, do kontaktu z ludźmi, do nauki. Ale może też zabierać czas, uwagę i energię.
Wprowadziliśmy więc zasady higieny korzystania z telefonu: ograniczenia czasowe oraz jasne reguły, kiedy można z niego korzystać.
Ale najważniejsza zmiana zaczęła się ode mnie.
Refleksja – przykład ojca jest ważniejszy niż zasady
Zrozumiałem jedną bardzo ważną rzecz.
Trudno wymagać od dzieci czegoś, czego sam nie robisz.
Dlatego staram się – choć nie zawsze idealnie – odkładać telefon, kiedy jestem z dziećmi. Nie jestem fanatykiem zasad i wiem, że nie zawsze się to udaje. Są dni, kiedy telefon jako narzędzie pracy wymaga mojej uwagi.
Jednak staram się, żeby dzieci widziały jedną rzecz:
czas z nimi jest ważniejszy niż ekran.
Bo jeśli telefon potrafi wciągnąć dorosłego człowieka, który ma pracę, doświadczenie i obowiązki, to tym bardziej może wciągnąć dziecko.
Dlatego dziś myślę o telefonie trochę jak o nożu albo siekierze.
To narzędzie.
Może pomóc w życiu, ale bez nauki obsługi może też zrobić dużo szkody.
Rolą ojca nie jest zabronić wszystkiego.
Rolą ojca jest nauczyć dzieci korzystać z narzędzi świata.
Co mówi nauka o telefonach i dzieciach
Coraz więcej badań pokazuje, że nadmierne korzystanie z telefonów i mediów społecznościowych ma ogromny wpływ na rozwój dzieci.
Psycholog społeczny Jonathan Haidt w książce „The Anxious Generation” pokazuje, że wzrost używania smartfonów przez dzieci zbiegł się z gwałtownym wzrostem problemów psychicznych wśród młodzieży – lęków, depresji i problemów z koncentracją.
Z kolei Nicholas Kardaras, autor książki „Glow Kids”, opisuje jak ekrany wpływają na mózg dziecka poprzez mechanizm dopaminy – hormonu nagrody.
Każdy nowy film, powiadomienie czy polubienie w internecie daje krótką dawkę przyjemności. Problem polega na tym, że mózg zaczyna chcieć tej przyjemności coraz częściej.
Dlatego dzieciom tak trudno odłożyć telefon.
Nie dlatego, że są słabe.
Dlatego, że technologia została zaprojektowana tak, żeby trudno było ją odłożyć.
Wnioski dla ojców – jak podejść do telefonów w domu
Z tej historii wyciągnąłem kilka prostych wniosków jako ojciec i przedsiębiorca.
1. Warto jak najdłużej odkładać moment pierwszego telefonu
Im później dziecko dostanie smartfona, tym większa szansa, że będzie traktowało go jako narzędzie, a nie centrum świata.
2. Telefon powinien mieć jasne zasady
Ograniczenia czasu, brak telefonu przy stole czy brak telefonu przed snem to podstawowa higiena cyfrowa.
3. Ojciec musi być przykładem
Jeśli dzieci widzą ojca ciągle w telefonie, żadne zasady nie będą działać.
4. Rozmawiaj z dziećmi o dopaminie
Dzieci potrafią zrozumieć, jak działa ich mózg. Warto tłumaczyć im mechanizmy uzależnienia od ekranów.
5. Telefon to narzędzie, nie sposób na życie
Tak samo jak samochód, komputer czy nóż – trzeba nauczyć się z niego korzystać.
Podsumowanie
Jako ojciec wiem dziś jedno.
Telefon może być bardzo przydatnym narzędziem.
Ale jeśli nie nauczymy dzieci z niego korzystać, prędzej czy później to narzędzie zacznie korzystać z nich.
Dlatego rolą ojca nie jest walczyć z technologią.
Rolą ojca jest nauczyć dzieci mądrze z niej korzystać.

